Hello, is it me you’re looking for…?

Rozmowy telefoniczne. Kiedyś trzeba było je zamawiać, dziś są czymś zwyczajnym. O niektórych powstają już nawet skecze, które kiedyś naprawdę mnie śmieszyły. Dopóki samej nie przyszło mi się zmierzyć z problemem.

Nie lubię załatwiać spraw przez telefon. Zawsze wydaje mi się, że coś źle usłyszę, przekręcę, połączenie mi się przerwie, spadnie meteoryt i zostanę w połowie zdania z niczym. Wolę rozmawiać na żywo, albo pisać maile, mając wszystkie dowody na papierze.

Na pewno każdy fan Przyjaciół kojarzy odcinek, w którym Phoebe spędziła ponad dobę przy telefonie Moniki, dzwoniąc na infolinię i czekając w kolejce do zgłoszenia awarii jej własnego telefonu. Na szczęście nigdy mnie to nie spotkało. Jeszcze.

Zdarza się, że jest miło. Czasem złapie się kontakt z rozmówcą, można się zaśmiać, zażartować, pytać kilka razy o to samo, bo dobrze się gada. Ostatnio mam szczęście do dziwnych rozmów telefonicznych.

Wybieraliśmy się do kina, ale nasz film ciągle nie pojawiał się w repertuarze. Podczas przerwy w pracy postanowiłam tam zadzwonić.
H: Dzień dobry, kino Helios, Bielsko-Biała.
Ja: Dzień dobry, chciałam zapytać o Czas Mroku. Jest w rozpisce na państwa stronie, ale nie ma w repertuarze a premiera w Polsce jest już jutro.
H: Niestety nie będziemy tego grali.
Ja: Serio?
H: Serio.
Ja: Wcale?!
H: Niestety.
Ja: Nie będziecie grać filmu z Garym Oldmanem?!
H: Pani też fanka Oldmana?
Ja: Tak, a kto jeszcze?
H: No ja.
Ja: Aa… no… to miło. A czemu nie gracie?
H: A bo chodzi o to, że dystrybutor wykupił ten film tylko w kilku kinach naszej sieci w Polsce, bo twierdzi, że jest więcej bardziej kasowych produkcji.
Ja: Aha, to się dystrybutor jeszcze przekona.
H: No wiadomo.

Na film poszliśmy do innego kina, wszystko super, sprawa załatwiona. Ale przede mną pojawił się większy, remontowy problem.

Potrzebuję blat. Kuchenny. Nowy. Płaski. Prostokątny. Normalny, typowy, standardowy, przycięty BLAT. Biorę telefon i dzwonię.

Leroy Merlin

LM: Witamy w sklepie Leroy Merlin [tu automatyczna pani podaje mi adres, godziny otwarcia w dni powszednie i weekend]. Dodzwonili się Państwo do Działu Informacji. Aby skontaktować się z innym działem, proszę postępować według instrukcji. DZIAŁ BUDOWY – wybierz 1, DZIAŁ PROJEKTU – wybierz 2… [pani zaczęła wymieniać tyle działów, że zaczęłam się bać czy wystarczy mi klawiszy do wybierania], DZIAŁ INFORMACJI OGÓLNEJ – wybierz 0.
Ja: [ryzykuję i wciskam 1].
LM: DZIAŁ HYDRAULIKI – wybierz 1, DZIAŁ ELEKTRYKI – wybierz 2… [po wysłuchaniu wszystkich podkategorii budowlanych nic nie pasowało do moich poszukiwań], ABY WRÓCIĆ DO POPRZEDNIEGO MENU – wybierz 0.
Ja: [wciskam 0].
LM: Witamy w sklepie Leroy Merlin [wzrasta mi tętno i zauważam, że klamkę okna przy którym stoję, kiwam się i wyginam z nudów na boki ściskam mocniej. Po wysłuchaniu wszystkiego wciskam 0 i czekam na połączenie z konsultantem, słuchając dziwnego bimbania i plumkania, jakby ktoś puszczał bańki pod wodą. Odebrał konsultant i po 30 sekundach usłyszałam…]
LM: Tak, może pani kupić blat, tak stolarze przytną blat według zamówienia, tak zrobią to na miejscu.
Ja: Super, czyli można od razu przyjechać?
LM: Wie pani co… przyjechać pani może…  ale zepsuła się piła i trzeba czekać tak z tydzień… albo dwa. Wie pani, ciężko powiedzieć.
Nic. Mnie. Dzisiaj. Nie. Wyprowadzi. Z. Równowagi.

Z uśmiechem na ustach, podziwiając moje nowe szafki w kuchni i podjadając chrupki postanowiłam dzwonić dalej.

 

Castorama

C: Witamy w sklepie Castorama [powtórka ze sklepu powyżej]. Dodzwonili się Państwo do Działu Informacji. Aby skontaktować się z innym działem proszę postępować według instrukcji. DZIAŁ DOSTAW – wybierz 1, DZIAŁ REKLAMACJI – wybierz 2… [po litanii wpadłam w lekką panikę bo okazało się, że nie ma żadnego działu, który by mnie interesował. W popłochu wcisnęłam 0 licząc na to, że połączę się z czymś ogólnym. I tak, czymś ogólnym w słuchawce okazał się Mozart ze swoją słynną Eine kleine Nachtmusik]. Po wysłuchaniu całości, połączenie automatycznie się rozłączyło.

Próbowałam trzy razy. W internecie udało mi się znaleźć bezpośredni numer do działu budowlanego. Mozart. Zero odzewu.

Później postanowiłam zadzwonić do działu obsługi klienta i po ponownym wysłuchaniu Mozarta miła pani przełączyła mnie do działu budowlanego. Nikt nie odbierał ale czas umilał mi niezastąpiony Mozart.

Po pięciu próbach się poddałam, bo zostało mi 7% baterii i musiałam wytrzymać bez ładowarki do końca dnia. Poszłam malować ściany, żeby wyładować swoją frustrację na wałku malarskim. A mój A. po chwili dodzwonił się za pierwszym razem i wszystko załatwił…

giphy

 

Reklamy

9 uwag do wpisu “Hello, is it me you’re looking for…?

  1. Eh, kiedy pierwszy raz rozmawiałam ze swoim szefem przez telefon – nie zrozumiałam ani słowa! Omawialiśmy ważna sprawę (moje przyjęcie do pracy, więc dla mnie ważne), ale on mówił tak szybko, że mój mózg nie nadążał. Potakiwałam tylko jak głupek … Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Ale szefa dalej nie rozumiem przez telefon. 😀
    Powodzenia z remontem! 😛

    Polubienie

  2. Miałam w biurze młodą blondynę, która często wyręczała innych z dzwonienia do jednego z kurierów, u których każdy wiecznie wisiał na „melodyjkach”. Ona jakimś cudem zawsze szybko się dodzwaniała, a do tego ucinała sobie takie pogawędki, że inni nie dowierzali haha 😀

    Kiedyś zamawiałam dla taty naprawę TV i moja rozmówczyni była ze Szkocji. Ich akcent jest po prostu KOSMICZNY. Mózg bolał mnie od wytężonego skupiania każdej komórki mojego jestestwa. Kiedy udało mi się dojść do końca rozmowy, zapytałam ile ta naprawa będzie kosztować. Usłyszałam, że 69 pensów. Zapytałam jeszcze raz, bo coś mi nie pasowało. Pani ze Szkocji potwierdziła: 69 pensów. Z konta mojego taty pobrano 69 funtów. Zadzwoniłam z reklamacją, podczas której dostałam potwierdzenia, że z konta została pobrana właściwa kwota. No cóż… Jakimś cudem szkocki akcent zniekształcił PAŁNDS na PENS.
    Super -_-

    Polubienie

  3. Piotr pracuje w Leroy Merlin i z tego co się orientuje u nich ciągle coś nie działa 😂 Co do rozmów telefonicznych to ja chyba żadnych nie lubie. Gdy dzwonie do obcych to czuje się zestresowana, a z bliskimi mnie męczą. Powodzenia w dalszym remoncie 😍

    Polubienie

  4. Pingback: Małe i wielkie podsumowania – bilans 2018 roku | Bagatele i Bibeloty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.